Głód ziemi w Polsce jest najwyraźniej wprost proporcjonalny do kłopotów, jakie wydają się sprawiać gospodarstwa wielkopowierzchniowe, które nie zamierzały wyłączać 30% dzierżawionej ziemi. A jeśli już to robią, to z oporami i po wieloletnich procesach. Tak jest w wielu zakątkach Polski, m.in. na Opolszczyźnie, Dolnym Śląsku czy w Lubuskiem.
