Samojezdny opryskiwacz Krukowiak Herkules ze skanerem LiDAR

W artykule przeczytasz:

  • Rynek opryskiwaczy będzie się rozwijać

  • Ponad 220 koni z Caterpillara

  • Z opryskiem pulsacyjnym

Rynek opryskiwaczy będzie się rozwijać

Opcji wyposażenia będzie naprawdę sporo. Docelowo sprzęt będzie można zamówić z hydraulicznie regulowanym prześwitem przekraczającym półtora metra, systemem oprysku pulsacyjnego oraz ze skanerem Lidar, który wiązką laserową będzie rozpoznawał przeszkody.

W podstawowej wersji samojezdny opryskiwacz Herkules trzeciej generacji będzie kosztował około miliona złotych
FOTO: Przemysław Staniszewski

Na razie rynek opryskiwaczy samojezdnych w Polsce nie jest duży, bo jest szacowany na sto kilka maszyn, ale – jak uważa Tomasz Żywiczka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w KFMR Krukowiak – w kolejnych latach będzie się dynamicznie rozwijał. Dlaczego? Bo brakuje rąk do pracy i rolnicy muszą inwestować w większy, bardziej wydajny sprzęt, który pozwoli im wyrobić się w krótkich okresach pogodowych. Opryskiwacze samojezdne pod tym względem nie mają sobie równych. Nie niszczą też roślin, tak jak zestawy składające się z traktora i opryskiwacza, bo mają nie tylko o wiele większy prześwit, ale każdy ślad tworzą w nich nie trzy, ale dwa koła, co ma znaczenie podczas pokonywania uwroci.

Więcej na ten temat

Podobne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *